Jak to było z tym światłem?

Porównanie do roku ubiegłego


Jak już wielokrotnie wspominaliśmy w początkowym okresie produkcji czynnikiem decydującym o tym jak nasza uprawa będzie wyglądała jest światło, co gorsza jest to element na który nie mamy wpływu (nie licząc upraw doświetlanych). To ilość dostępnego światła warunkuje sposób prowadzenia roślin na różnych etapach rozwoju. Oczywistym jest że im roślina jest większa i bardziej obciążona tym więcej światła potrzebuje (wedle przyjętych standardów 125J/cm² do każdego rozwiniętego grona i kolejne 100J/cm² dla wierzchołka rośliny). Każdego roku mamy do czynienia z większym lub mniejszym deficytem światła i o ile nie jest on tak szkodliwy w przypadku roślin bardzo młodych o tyle w późniejszym okresie potrafi narobić sporo zamieszania w naszej strategii uprawowej. W roku bieżącym można przyjąć, że sytuacja nie odbiegała od średnich z ostatnich lat, gdyby nie jeden mały, a jednak bardzo istotny szczegół. W każdym z trzech pierwszych miesięcy uprawowych (grudzień, styczeń, luty) na początku wszystko wskazywało na dość dogodne warunki świetlne, co pozwalało prowadzić produkcję w sposób aktywny i stosunkowo szybki, jednak ostatnie dni każdego z tych miesięcy (luty praktycznie cały miesiąc) przysparzały ogrodnikom nie lada trudności z racji bardzo dużych deficytów w radiacji. Takie rozpędzone rośliny były bardzo szybko hamowane niskimi temperaturami, a w skrajnych przypadkach jeszcze spłaszczano klimat lub trzymano podwieszoną folię. Skutkiem takich warunków i nie zawsze słusznej strategii uprawowej są nie zawiązane grona nawet na odmianach, do których ogrodnicy mieli czas nabyć odpowiedniego doświadczenia. Przykre, ale również prawdziwe będzie stwierdzenie, że trudno znaleźć produkcję, która do tej pory ma zawiązane wszystkie grona. 

 

Po tak trudnym początku sezonu, w wielu wypadkach pojawia się jedno pytanie: Czy jest odmiana, która nawet w takich warunkach dobrze sobie poradzi i pozwoli na szybki plon? 

Naszym zdaniem tak, czego dowodem są zdjęcia pierwszych zbiorów Maluno w tym sezonie już 2,5 miesiąca od posadzenia ( sadzenie w połowie grudnia i pierwsze zbiory poczatek marca). Kolejnym pytaniem na które każdy ogrodnik musi sobie sam odpowiedzieć to: co mogłem zrobić inaczej, lepiej, gdzie popełniłem błąd? Pierwszym błędem jaki mogliśmy zaobserwować w obecnym sezonie, było trzymanie folii i oszczędzanie opału. Doskonale zdajemy sobie sprawę z nie łatwej sytuacji finansowej ogrodników i stale rosnących kosztów produkcji, jednak trzeba szczerze przyznać, że ten sezon był pod względem temperatur bardzo łaskawy dla ogrodników, pomimo prognozowanej przez synoptyków zimy 30-lecia, mieliśmy jedną z najcieplejszych zim w historii polskiej meteorologii. Folia w takich warunkach (ciepło i deficyt światła) powodowała spłaszczenie temperatur w szklarni, tworząc wegetatywny klimat, nie sprzyjający tworzeniu oraz wiązaniu kolejnych gron. Wysoka wilgotność i brak wymiany powietrza nie pozwalała roślinom na swobodną wymianę gazową, dodatkowo ograniczając pobór pożywki przez system korzeniowy, co w efekcie odgraniczało prawidłowy rozwój korzenia.

Podziel się tym wpisem